O książkach {about books}

Są książki, które potrafią zmienić życie (nie, nie w piekło). Obejrzałam w sumie sporo filmów i chyba żaden nie pozostawił po sobie tak silnego wrażenia jak książki, mimo, że teoretycznie to obraz powinien działać mocniej.
Nie mam pojęcia na czym polega istota wstrząsu, jaki wywołują książki. Pamięć jest przecież wybiórcza i do tego zależna od wrażliwości. Czytałam dużo, czytałam wszystko, od etykiety na szamponie do podręczników akademickich, i nie wiem, czemu jedne rzeczy zostają a inne nie. Niektóre sceny z książek pamiętam długo, a inne zapominam niemalże w momencie przeczytania. Bywa, że kryminały są mądrzejsze od powieści głównonurtowych a przeczytane w sieci opowiadanie nieznanego autora otwiera nowe światy, zupełnie nowe spojrzenie na rzeczywistość. Ponadto – przynajmniej w moim przypadku, nie wiem, czy w czyimś jeszcze – istnieją książki, które wstrząsają krótko- i długoterminowo. Te pierwsze czyta się z zapartym tchem, ale nie pamięta się z nich na dłużej często niczego poza klimatem. Drugi rodzaj to książki, które wywracają życie, myślenie, są gwałtem na wrażliwości i te pamięta się stale, wraca się do nich, nosi się w pamięci cytaty (oczywiście losowe, i pewnie nie te, które autor uznałby za najważniejsze).
Ale do rzeczy. Moje osobiste top 5 otwierają oczywiście „Opowiadania Kołymskie” Warlama Szałamowa. Przeczytałam sporo literatury obozowej i nic, absolutnie żadna inna z przejmujących, prawdziwych książek o życiu i śmierci nie była taka jak to. Do książek-paralizatorek należy też „Gra Endera” Orsona Scotta Carda. Jest to w powierzchownej warstwie głupia powieść SF, w głębszej studium psychiki dzieci, którym powierzono za trudne zadania i od których oczekiwano niemożliwego. Ponadto „Rilla ze Złotego Brzegu” i „Dolina Tęczy” Lucy Maud Montgomery- cudowne studium przemiany dziewczynki w młodą kobietę, dzieci w dorosłych. Dodałabym jeszcze „Czarnoksiężnika z Archipelagu” Ursuli Le Guin, nie znam mądrzejszej, napisanej z większą wrażliwością książki o wyjściu naprzeciw własnym słabościom, o pokonaniu siebie. Poza tym „Lewa ręka ciemności” tej samej autorki – książka o inności, a więc pośrednio o istocie tożsamości.
Jedną z książek, z których nie umiałam „wyjść” był „Doktor Żywago” Borysa Pasternaka. Na długie miesiące po tym, jak to skończyłam rysowałam doktora Żywago i lubiłam o nim myśleć, bo ta postać była jak żywa (film nie do końca oddaje istotę). Jest w tej powieści coś jasnego i czystego – nie wiem, czy wiąże się to ze stylem, czy z przesłaniem, czy z bohaterami – nigdy przedtem ani potem nie odbierałam czegoś, co przeczytałam w ten sposób.
Była w moim życiu też jedna porażająca książka niebeletrystyczna. Nazywała się „Urzekająca” Johna i Stasi Eldredgów. No cóż, ponieważ na początku wydawało mi się, że jest to poradnik typu „jak żyć”, jakich wiele (nawet katolickich) to podchodziłam do niej jak pies do jeża. Ale ta książka była inna… Bardzo inna. Nie głosiła, żebym była miłą żoną podległą mężowi. Nie spychała tematów okołoseksualnych pod kołdrę małżeńskiego łoża. Napisana została przez ludzi, którzy się pogubili i opisywane problemy, takie jak aborcja na przykład, albo utrata wiary zwyczajnie ich dotyczyły (dodało to +50 do wiarygodności). Na początku ominęłam warstwę religijną, bo ta akurat wydawała mi się oparta na emocjach i czasem stanowczo zbyt swobodna w interpretacji Biblii. Ale było w tej książce dużo „świętych prawd”, niczym na demotywatorach, na przykład „pomyśl o jakiejś pobożnej kobiecie, którą znasz, działaczce kościelnej…. co łączy takie kobiety? Wszystkie są zmęczone”. Było tam dużo racji, dużo fajnych rozważań na przykład o tym, że powołaniem kobiety jest piękno, a więc dbałość o siebie, o swój wygląd, strój. Być może niektóre rzeczy są w tej książce schematyczne (jak „trzy pragnienia kobiecego serca”) za to sporo obserwacji jest trafnych… O sercu, o wrażliwości, o tym, że w sumie każdy jest poraniony i nie ma się co użalać. Dotąd kobiecość wydawała mi się czymś paskudnym (jako dziecko marzyłam, by nie być dziewczynką), a nauki, których wysłuchałam, nawet jeśli były to nauki mądrych ludzi, jakoś nie trafiały – wydawały mi się dogmatyczne, despotyczne, okrutne… A tu jedna książka, i lawina przemian (które są trochę zbyt osobiste, by je opisywać na blogu).
Mniejsza z tym. Czy w czyimś – poza moim – życiu były ksiażki, które wstrząsnęły tak, że trudno bardziej? Które zmieniły światopogląd, które mocno dotknęły wrażliwości?

Reklamy

3 thoughts on “O książkach {about books}

  1. Z książkami u mnie jest podobnie jak u Ciebie. Niektóre zostają w pamięci, inne natychmiast ulatują (czasem nawet zapominam że daną książkę przeczytałam:)Większość książek mocno dotyka mojej wrażliwości-przeżywam je w podświadomości. Rozsądne przemyślenia nadchodzą po czasie, albo dopiero po przeczytaniu jakiejś recenzji. Z książek, które wymieniłaś czytałam tylko Grę Endera-dosyć mną wstrząsnęła, ale na to nałożyły się jeszcze powody osobiste. Do ulubionej literatury należą książki Lema-Szpital przemienienia, Opowieści o pilocie Pirxie, Eden.. Sporo utkwiło mi też w pamięci z Kociej kołyski K. Vonneguta.
    Niestety ostatnio moja miłość do książek przegrała z internetem i kulturą obrazkową:)

  2. Mną Lem jakoś nie wstrząsnął, no może pilot Pirx, a może kwestia stylu, który mnie troche jednak denerwował 😛 Już bardziej rosyjska fantastyka z tego samego okresu, np bracia Strugaccy, ale też nie wszystko; polska fanstatyka socjologiczna… może czytałaś coś z tego? (Wnuk Lipiński np).
    A Gra Endera to była ksiązka o moim dzieciństwie…
    Hm, Vonneguta nie czytałam, może najwyższa pora?
    Moja miłość do książek przegrała z moim pracoholizmem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s