Dawno, dawno temu… {There was a time}

… było sobie forum internetowe, gdzie każdy mógł wyrazić własne zdanie. Forum, jak każda wspólnota żyło sobie własnym życiem, miało swoje szarne myszki i swoich liderów, i nawet dorobiło się własnego żywego różańca oraz swoistego slangu. Zwolennicy śp. Kaczyńskiego ścinali się z PO-istami, ateiści z brawarystami, konserwatyści z liberałami. Forum żyło czasem tak intensywnie że nie w ludzkiej mocy było to wszystko śledzić.
Ale tamto forum umarło. Przyszedł czas pogardy, czas bolszewickich metod, czas terroru. Przyszedł forumowy rok trzydziesty siódmy i wszyscy, którzy mieli choć odrobinę bardziej wyraziste poglądy zostali wyrzuceni lub zawczasu odeszli sami ze wstrętnym poczuciem niesmaku.
Nikt nie tłumaczył im, za co wylatują. Nikt też nie brał za to odpowiedzialności, ponieważ trudno stwierdzić kto wyrzucał, bo grupa trzymająca władze stała się zaskakująco duża. Pobożni włodarze, miast w imię miłości bliźniego najpierw upomnieć a potem ukarać, karali bez opamiętania, i często niewychowawczo, bo ukarany nie rozumiał kompletnie za co mu się dostaje.
Forum umarło, w drętwych dyskusjach wolno było już tylko powtarzać jedyne słuszne prawdy lub ewentualnie spierać się o sprawy małej wagi.
Tamtego forum już po prostu nie ma.

Możecie mnie wywalić z Planety za ten wpis, przeżyję.

Dlaczego nie mam już konta na facebooku

Kiedy przeszuka się sieć, na przykład wpisując w google „nie mam konta na facebooku”, główny powód, dla którego ludzie chronią się przed fejzbukizacją lub naszoklasizmem to „prywatność”. Tymczasem ilość kont na facebooku i mnogość informacji, jaką ludzie o sobie podają powoduje, że ciężko to nawet przeszukiwać, uspójnić taką gigantyczną bazę danych.

Zresztą nie ma czegoś takiego jak prywatność w internecie. Podłączając kabel sieciowy do gniazdka lub włączając wifi już z tej prywatności rezygnujemy – świadomie bądź nie (lepiej, żeby świadomie, bo google nie ma w zwyczaju wybaczać). Jeśli ktoś się postara, to znajdzie zarówno moją datę urodzenia, jak i zdjęcia. Naprawdę, bez problemu, nie trzeba być żadnym tam hakerem. Dodam złośliwie, że w podawaniu prywatnych danych przodują organizacje rządowe, takie jak MSZ i MEN.

Konto usunęłam nie ze względu na prywatność i obawę przed jej utratą. Nie usunęłam go też ze swoistego snobizmu, jakim jest „wszyscy mają? No to ja będę ten jeden jedyny oryginalny co nie będzie miał!”. Facebook ma w końcu swoje dobre strony, na przyklad, gdy ma się znajomych z różnych krajów. Przypomina też o urodzinach…
Otóż usunęłam konto, ponieważ zreflektowałam się czytając wpis jednej mojej koleżanki (25letniej) o tym, jak to wspaniale jest na woodstocku, że w sumie to czytam coś, czego nie chcę wiedzieć o kimś, z kim dawno straciłam kontakt i jeszcze do tego grzeszę myśląc, że trzeba być naprawdę bezrefleksyjnym, by w wieku lat 25 zachwycac się czymś, co może wydawać się fajne chyba tylko szesnastolatce w najbardziej burzliwym okresie dojrzewania lub komuś, kto nigdy nie pokusił się o jakąkolwiek refleksję nad życiem.
Moja siostra usunęła konta z nk i innych miejsc jakiś czas temu i mówi, że przyniosło jej to spokój, i że w końcu odkleiła się od komputera. Najpierw się z nią nie zgadzałam, ale teraz myślę, że miała świętą rację. Totalny bezwstyd z jakim ludzie publikują intymne szczegóły swego życia (każdy ma takich znajomych, zaręczam) jest okazją do grzechu, no a jeśli nie, to w każdym razie nie prowadzi do niczego dobrego. Czy czytanie rzeczy których nie pragnę wiedzieć o ludziach, którzy nie są i nie byli moimi przyjaciółmi czyni mnie lepszą, bogatszą wewnętrznie, dojrzalszą, mądrzejszą? Nie chcę wiedzieć, z kim sypiają ludzie, których spotkałam przelotnie, kiedyś tam i nie chcę oglądać ich zdjęć (myśląc: „o! ta to przytyła!”, „o! z tej to się dopiero zrobiła laska!” etc). Nie żebym w życiu była w stanie uniknąć czynienia takich komentarzy w myślach, ale facebook sam do tego zachęca! Nie jestem brawarystką, po prostu myślę, że unikanie tego, co ma choćby i pozory zła (św Paweł chyba wiedział o czym mówi), o ile da się tego łatwo uniknąć jest rozsądną taktyką…

Opowiadanie {the short story}

To opowiadanie jest stare, pisałam je przez rok między liceum a studiami. Z różnych względów nie mam jak go opublikować, a szkoda, żeby się marnowało na moim dysku. Jak to pisałam, byłam tradi-ortodoksyjna i rozwinęłam wątek religijny jak chyba w żadnym z wcześniejszych i późniejszych teksów.
LINK: WYMIANA