Dlaczego nie mam już konta na facebooku

Kiedy przeszuka się sieć, na przykład wpisując w google „nie mam konta na facebooku”, główny powód, dla którego ludzie chronią się przed fejzbukizacją lub naszoklasizmem to „prywatność”. Tymczasem ilość kont na facebooku i mnogość informacji, jaką ludzie o sobie podają powoduje, że ciężko to nawet przeszukiwać, uspójnić taką gigantyczną bazę danych.

Zresztą nie ma czegoś takiego jak prywatność w internecie. Podłączając kabel sieciowy do gniazdka lub włączając wifi już z tej prywatności rezygnujemy – świadomie bądź nie (lepiej, żeby świadomie, bo google nie ma w zwyczaju wybaczać). Jeśli ktoś się postara, to znajdzie zarówno moją datę urodzenia, jak i zdjęcia. Naprawdę, bez problemu, nie trzeba być żadnym tam hakerem. Dodam złośliwie, że w podawaniu prywatnych danych przodują organizacje rządowe, takie jak MSZ i MEN.

Konto usunęłam nie ze względu na prywatność i obawę przed jej utratą. Nie usunęłam go też ze swoistego snobizmu, jakim jest „wszyscy mają? No to ja będę ten jeden jedyny oryginalny co nie będzie miał!”. Facebook ma w końcu swoje dobre strony, na przyklad, gdy ma się znajomych z różnych krajów. Przypomina też o urodzinach…
Otóż usunęłam konto, ponieważ zreflektowałam się czytając wpis jednej mojej koleżanki (25letniej) o tym, jak to wspaniale jest na woodstocku, że w sumie to czytam coś, czego nie chcę wiedzieć o kimś, z kim dawno straciłam kontakt i jeszcze do tego grzeszę myśląc, że trzeba być naprawdę bezrefleksyjnym, by w wieku lat 25 zachwycac się czymś, co może wydawać się fajne chyba tylko szesnastolatce w najbardziej burzliwym okresie dojrzewania lub komuś, kto nigdy nie pokusił się o jakąkolwiek refleksję nad życiem.
Moja siostra usunęła konta z nk i innych miejsc jakiś czas temu i mówi, że przyniosło jej to spokój, i że w końcu odkleiła się od komputera. Najpierw się z nią nie zgadzałam, ale teraz myślę, że miała świętą rację. Totalny bezwstyd z jakim ludzie publikują intymne szczegóły swego życia (każdy ma takich znajomych, zaręczam) jest okazją do grzechu, no a jeśli nie, to w każdym razie nie prowadzi do niczego dobrego. Czy czytanie rzeczy których nie pragnę wiedzieć o ludziach, którzy nie są i nie byli moimi przyjaciółmi czyni mnie lepszą, bogatszą wewnętrznie, dojrzalszą, mądrzejszą? Nie chcę wiedzieć, z kim sypiają ludzie, których spotkałam przelotnie, kiedyś tam i nie chcę oglądać ich zdjęć (myśląc: „o! ta to przytyła!”, „o! z tej to się dopiero zrobiła laska!” etc). Nie żebym w życiu była w stanie uniknąć czynienia takich komentarzy w myślach, ale facebook sam do tego zachęca! Nie jestem brawarystką, po prostu myślę, że unikanie tego, co ma choćby i pozory zła (św Paweł chyba wiedział o czym mówi), o ile da się tego łatwo uniknąć jest rozsądną taktyką…

Reklamy

5 thoughts on “Dlaczego nie mam już konta na facebooku

  1. Hej.
    Też nie mam konta na facebooku (nigdy nie miałem i nie zamierzam mieć) chociaż jestem ateistą, a na Przystanku Woodstock podobało mi się nawet gdy miałem 30 lat.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • To dlaczego nie masz konta? Ja po pół roku „niemania” obserwuję, że relacje ze znajomymi sie poprawiły, nie myśle tylko o swoich updatetach i fotach i tracę o wiele mniej czasu na głupoty (a jak tracę, to chociaż kreatywnie, na przykład grając w SETa – http://setgame.com )

      • Nie muszę chyba się tłumaczyć z czegoś czego nie robię? Spytaj tych co mają konta, dlaczego je mają. Według mnie posiadanie czy nie posiadanie konta nic nie zmienia w moim życiu. Uważam natomiast, że jeśli niektórym pasuje posiadanie takiego konta i pomaga im w relacjach międzyludzkich, to niech im to wyjdzie na zdrowie. Nie zamierzam ich krytykować ani namawiać do rezygnacji z facebooka.
        Dodałem komentarz do tego artykułu ponieważ uważam, że niepotrzebnie „szyfladkujesz” i błędnie oceniasz w nim ludzi. Czy naprawdę uważasz, że każdy kto lubi Woodstock jest albo niedojrzałym nastolatkiem albo „nigdy nie pokusił się o jakąkolwiek refleksję nad życiem”?

      • Po pierwsze, nie namawiam nikogo do usunięcia konta. Posta napisałam żeby kolejny raz nie musieć tłumaczyć, że nie, nie mam konta, i nie, nie zamierzam go mieć – teraz mogę odesłać do wpisu.
        Co więcej nie uważam, że posiadanie konta lub nie posiadanie jest wsio rawno. Paradosalnie, uzależnienie od facebooka dużo zmienia, poza tym traci się o wiele więcej czasu.
        Praowdopodobnie nie każdy kto jedzie na woodstock jest bezmyslny; chodziło mi o przykład czegoś, co mnie osobiście wkurzyło – dla kogoś innego będą to statusy w stylu „dlaczego ten idiota Bronek wygrał wybory?” albo „nikt nie ma prawa ruszać krzyża spod pałacu!” albo „jedź z nami do Taize” albo linki do lefebrystów, albo foty tnących się półnagich gotejk na castle party.
        A co do woodstocku jako takiego, to myslę, że jest taki wiek, kiedy podobne imprezy pociągają i powinny pociągać (między nastoletnioscią a wczesnym wiekiem studeckim) a potem hmmmm potem to można tam jechać dla muzyki ale żeby jechać i fascynować się całą tą błotno-narkotykowo-owsiakową otoczką?

  2. > ale żeby jechać i fascynować się całą tą błotno-narkotykowo-owsiakową otoczką?

    Nie wiem – ja się w błocie się nie taplałem – nie sprawia mi to radości. Nie rozumiem też narkotyków. Jakoś akceptuję rzeczywistość bez dawania sobie w żyłę, czy też wiary w bajki o życiu wiecznym. A co do Owsiaka to bardzo go szanuję i podziwiam za to co robi. Od początku bardzo chętnie wspieram co roku WOŚP wiedząc, że ktoś z tych pieniędzy skorzysta – tak jak 5 lat temu skorzystały z nich moje dzieci.

    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i proponuję zakończyć ten wątek aby nie tracić czasu zaoszczędzonego na nieposiadaniu konta fb;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s