O „życiu na podsłuchu” (Das Leben der Anderen, Niemcy, 2006) {about the movie „the lives of others”}

Nie lubię filmów. Mam jakieś swoje ulubione, na przykład Czas Apokalipsy Coppoli, ale mało jest takich, które mnie wciągają.
Ten film obejrzałam przypadkiem. Dopiero potem doczytałam w sieci, że dostał Oscara (lub inną nagrodę, źródła nie były zgodne) jako najlepszy film nieanglojęzyczny.

„Życie na podsłuchu” to film o Stasi i o inwigilacji środowiska artystycznego w Berlinie. Film ma dwóch głównych bohaterów: podsłuchiwanego artystę i podsłuchującego go agenta. W sumie fabuła jest dość tandetna (podsłuchujący ubek zmienia się pod wpływem podsłuchanych rozmów i obserwacji życia swojego podopiecznego, i bierze w końcu jego stronę) i trochę nieprawdopodobna (agenci kontrolowali się nawzajem, więc zapewne ubek-zdrajca nie mógłby tego za długo ukrywać), za to jest w tym filmie jakaś autentyczna, i bardzo przejmująca zresztą, prawda o ludziach, czasach i nastroju, atmosferze czasów. Oglądałam ten film kompletnie wciągnięta w odtworzone z drobiazgowością wnętrza z lat osiemdziesiątych, w świat poubieranych w sweterki i wojskowe kurtki brodatych intelektualistów, pędzących życie wśród okropnych, szarych ulic, socrealistycznych pomników i parków, i stykających się z wyższą kultura w siermiężnych wnętrzach teatrów. Podobał mi się wyraźny kontrast estetyczny i intelektualny między artystami, czytającymi książki, grającymi na pianinie, żyjącymi pięknem a agentami Stasi, i ich czystą, zimną, obojętną główną kwaterą, i niewrażliwością na to, że łamią ludziom życiorysy.

I podobała mi się bardzo postać Gerda Wieslera, agenta Stasi, przechodzącego przemianę, i w tej nieszczególnie autentycznej postaci jest dużo normalnych, ludzkich, pokazanych przekonująco emocji. Gerd w całym filmie mówi niewiele, i fascynujące jest to że grający go Ulrich Muehe gra przede wszystkim… oczami. Dobrze kontrastuje z nim Georg Drayman, śledzony dramaturg, człowiek żyjący czymś wyższym, książkami, relacjami z przyjaciółmi, sztuką. Georg Drayman, który po upadku muru berlińskiego na niesmaczne uwagi na temat śledzenia swojego życia intymnego odpowie byłemu ministrowi kultury wzruszeniem ramion i stwierdzeniem „i tacy ludzie rządzili moim krajem?”

Jest w tym filmie wina i kara, i jest wdzięczność i odkupienie, są ludzie dobrzy i źli, prymitywni i uduchowieni, przyzwoici i odrażający. W otwartym archiwum Stasi Georg pozna prawdę o tym, że był śledzony, i to wyjątkowo dokładnie, i o tym, jego partnerka (mieszkająca z nim aktorka Christa) podpisała oświadczenie o współpracy… I dowie się też, czyją zasługą jest to, że nigdy go nie złapano.

Oglądając te galerie starych samochodów, blokowych wnętrz i towarzyskich spotkań sweterkowców, myślałam wiele razy, że w sumie tęsknię za tymi czasami, które dane mi było poznać w atmosferze wczesnego mojego dzieciństwa i w opowieściach. Ci ludzie, ci słabi, nadwrażliwi okularnicy o coś walczyli, czegoś pragnęli, na czymś im zależało. W książkach, poezji i sztuce szukali zapomnienia, przeciwwagi siermiężności.
Jakie są moje czasy, moja młodość i moje pokolenie, intelektualiści z mojego pokolenia, o ile takich w ogóle moje pokolenie wydało? O co my walczymy? Na zawołanie mediów tłum młodych idiotów idzie bić się z modlącymi się przed krzyżem kobietami… jak o tym czytam, robi mi się słabo.

Ogólnie i podsumowując, jeśli będziecie mieli dostęp do teg filmu, obejrzyjcie go. Obejrzyjcie dla bardzo dobrego aktorstwa, dla świetnej scenografii, dla atmosfery czasów… po prostu obejrzyjcie, bo to dobry film.

Reklamy

3 thoughts on “O „życiu na podsłuchu” (Das Leben der Anderen, Niemcy, 2006) {about the movie „the lives of others”}

  1. To jeden z najlepszych niemieckich filmów ostatnich lat. I dostał bardzo dużo istotnych nagród, Oscar jest tylko jedną z nich.

    • Podkreślam, że nie znam się na filmach i średnio rozróżniam nagrody filmowe. To o różnych niemieckich festiwalach to wiem, i gdzieś przemknęło mi o jakimś festiwalu w Polsce. Ale czym się różnią Oscary od Złotych Globów? Nie jestem „chómanistkom” i na książkach znam się dużo lepiej niż na kinie.
      Ciężko mi się odnieśc do stwierdzenia, że był to jeden z najlepszych niemieckich filmów ostatnich lat… bo ostatnim niemieckim filmem jaki widziałam, chyba jeszcze w liceum, było „good bye, Lenin”:)

  2. zgadzam się w 100% z tym co Katy napisała.
    Dla mnie to jest najlepszy film, jaki w ogóle kiedykolwiek powstał. To po prostu mistrzostwo świata!!! I widać ten niemiecki „Ordnung”, wszystko zrobione jak się należy, dopięte na ostatni guzik, Polacy nie potrafiliby tak perfekcyjnie zrobić filmu… a Ulrich Muehe genialnie odegrał swoją rolę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s