Filmy {Movies}

Mój gust filmowy, w przeciwieństwie do literackiego (tak mi się wydaje, haha) jest naprawdę pospolity. Powód jest bardzo prosty, bo nie mam tu ani doświadczenia, ani jakiegoś szczególnego rozeznania. Gdy byłam mała, do telewizora trzeba mnie było przekonywac siłą, a potem jakoś nigdy nie nabawiłam sie nabożeństwa do dziesiątej muzy.

Filmy lubię za historie, które opowiadają, no i oglądam z przeciętną raczej częstotliwością, głównie na własnym laptopie.

Piszę tego posta, bo na ogół podoba mi się to, co podoba się wszystkim (z niewielkimi wyjątkami, typu Shrek), i co jest zrobione tak, by się podobać (Spielberg, Polański, Coppola etc) a tu w tym tygodniu trafiłam na dwa filmy, które „powszechnie” uważane są za dobre, a mi wydawały się po prostu tandetne. Albo mój gust się zmienił, albo miałam pecha, ale kurde, dręczy mnie to na tyle, że produkuję tego posta.

Obejrzałam nie taki stary (2008) film pt „chłopiec w pasiastej piżamie”. No już bardziej wzruszająco być nie może – ośmiolatek w środku nazistowskich Niemiec, tatuś komendant obozu, przyjaźń z żydowskim dzieckiem. Problem w tym, że mimo nieźle odtworzonych realiów czasów, mody, wystroju wnętrz i względnie przyzoitego aktorstwa film mnie kompletnie nie przekonał. Nie przekonał mnie Budapeszt udający Berlin. Nie przekonał mnie obóz o zupełnie dziwacznej kontstrukcji. Nie przekonała mnie cukierkowa, oderwana od rzeczywistości fabuła.

Jest w tym filmie jakaś generalna nieprawda. Wiem, że o Holokauście powiedziano już wszystko, albo i więcej niż wszystko, więc temat ten jest mocno zmityzowany. I że trudno jest opowiedzieć jeszcze raz, tak, by to chwytało za serce, rozum, szokowało. Mity można tworzyć w różny sposób – tutaj Holokaust ma wymiar trochę Buki skrzyżowanej z kapitanem Hookiem, i wydaje się niemniej nierzeczywisty. A przecież da się opowiedzieć o tej tematyce z perspektywy dziecka, ale nie ujmując tragiczności tematyce (jak w Życie jest piękne). Każdy, kto czytał opowiadania Borowskiego i tak jak ja, nie mógł po nich spać, wie, że spłycanie tak trudnej tematyki to zwyczajnie gwałt na pamięci. Nawet nie umiem tego sprecyzować – nie oglądajcie tego, po prostu.

Drugi tandetny film z tego tygodnia to „Juno”. O tym filmie czytałam tyle pozytywnych rzeczy: że jest prolejferski, że jest fajny, że jest śmieszny i życiowy, i w ogóle. Aktorka grająca Juno jest świetna, ale z tym naprawdę trudno się kłócić. Reszta to po prostu kino moralnego niepokoju dla… lemingów* (określenie z Rebelyi). Dodam uczciwie – dla lemingów z gimnazjum. Film wydaje się głęboki niczym książki Paolo Coehlo. Juno, szesnastolatka, zachodzi w ciążę ze swoim kolega, który nie jest jej chłopakiem (a jest lemingiem do sześcianu). Ciąży nie usuwa raczej ze względu na kaprys – każdy wie, że Juno to taka „inna” dziewczyna, indywidualistka. Dla dziecka szuka więc rodziny zastepczej… i znajduje bogatą parę, kobietę rozpaczliwie napaloną na dziecko i jej męża Piotrusia Pana… No i tak to się zaczyna. Nie wiem, co wy pamiętacie, ze swojego dojrzewania, ale ja pamiętam dręczący niepokój i jakąś taką niepewność, co do decyzji, dojrzałości, przyszłości – Juno w ogóle tego nie przechodzi. Oddaje dziecko i wszystko wraca do normy, picuś po okresie romansu z inną laską wraca do niej i grają sobie punkowe piosenki, jakby nic się nie stało, nie było dziecka, połogu, niepokoju, wątpliwości, matczynej miłości… Jeśli takie są współczesne nastolatki, to… żal, żal tego świata. Jeśli tak ma wyglądać indywidualizm…. W ogóle, nie dość, że to tandeta, to jeszcze po obejrzeniu zostanie takie wstrętne pytanie – czy taki jest ten świat? Punkowy, badziewiasty, głupi…? Nie oglądajcie tego, chyba, że chcecie, żeby wam było smutno.

*leming – gatunek pokrewny do Młodego Wykształconego Z Wielkiego Miasta, mniej więcej tak, jak podaje ta definicja

I taka uwaga na koniec: słowo „holokaust” jest pochodzenia greckiego i dlatego pisze się je przez „k” a nie przez „c”.

 

Reklamy

2 thoughts on “Filmy {Movies}

  1. Uwaga na marginesie, bez żadnych podtekstów: napisałaś, że o h. powiedziano wszystko. Niezależnie od tego, czy Twoje stwierdzenie odnosi się tylko do świata filmu czy do całej otaczającej rzeczywistości, jest to nieprawda. Zachęcam do zainteresowania się tematem h. od strony polityczno-historyczno-socjologicznej. Temat trudny, ale niesłychanie pasjonujący. Polecam na początek opracowanie na temat religii h. i revviz.jonizmu h. (w tej właśnie kolejności) opublikowane w piśmie Stańczyk (niedostępne w internecie, można (chyba jeszcze) zamówić u wydawcy lub pożyczyć od znajomego oszołoma). Trzy ostrzeżenia: do tematu trzeba podejść z otwartym umysłem (bez uprzedzeń i emocji), publiczne dyskutowanie tego jest w Polsce obwarowane karą 3 lat więzienia (tylko to wystarczy, żeby się wciągnąć), temat ze względu na swą eksplozywność przyciąga mnóstwo prowokatorów (ograniczone zaufanie do ludzi zajmujących się tematem; weryfikacja źródeł, ludzi, faktów).

    [na bloga trafiłem oczywiście przez rebelyę (intrygują mnie Twoje wpisy), jeśli miałabyś jakieś pytania, daj sygnał w komentarzach]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s