Nad przepaścią

Idę po linie, nad przepaścią.

Sypiam źle, bo ciężko się śpi trzymając się liny.

Budzę się często, skostniała i przerażona.

Nad ranem świat jest intensywny, wyraźny i ostry, jak po deszczu.

Mam ciężki plecak, a w plecaku komputer i książki.

Co jakiś czas dostaję kijem w plecy albo w nogi, z całej siły.

Nie pomaga mi to w ryzykownej drodze nad przepaścią.

Wieczory są długie, światło staje się łagodne i jasne.

Wysyłam wtedy listy, papierowe kule, jedna za drugą, jedna za drugą, a wszystkie lecą w przepaść.

Przyjaciele odeszli albo pozdradzali, została lina, i kij nadzorcy, i ryzykowna droga, gdzie jest jeden jedyny kierunek: w przód.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s