Ściana

Zawsze na nią napotykam, choćbym nie wiem jak się starała. Ta ściana wyrasta nagle, ni stąd ni z zowąd. Pojawia się szczególnie wtedy, gdy myślę, że wszystkie kryzysy dawno zażegnane, że mogę zacząć od nowa, i że od nowa – to znaczy lepiej. Ściana niezrozumienia, innej wrażliwości, ściana mojej własnej nad-wrażliwości. Małe gesty budują przepaść. Małe gesty pchają mnie w tył albo w dół. Słowa bolą.

Płakałam nieraz, bo bólu było tak dużo, że nie potrafiłam go unieść. Ból zresztą proporcjonalny był do miłości. Żeby coś wyjąć, trzeba coś włożyć, czasem jednak wkłada się zaangażowanie a dostaje w zamian coś, czego się nie rozumie i nie chce.

„- to wszystko // Czego nie chcę , czego mi nie trzeba” – śpiewa Krystyna Świątecka. I co z tego, że kiedy mnie całujesz, że kiedy ja całuję ciebie, lepka rozkosz eksploduje w żołądku i rozchodzi się po całym ciele, jeśli wiem, że niezależnie od tego co zrobię, że niezależnie od tego co wybiorę ta ściana wyrośnie, że rozbiję o nią głowę?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s