Dziesięć najgłupszych mitów dotyczących biegania

1. “Od biegania schudniesz”
… albo przytyjesz. Ja sama byłam w tej drugiej grupie, podobnie zresztą, jak moja siostra. Bieganie rozbudowuje mięśnie. Poza tym, apetyt rośnie w tempie wykładniczym w stosunku do przebytych kilometrów, serio.
2. „Od biegania spadnie ci brzuch”
… albo i nie. Rozbudowanego mięśnia piwnego nie likwiduje się paroma treningami. Znam mężczyzn, którzy mimo niezłej kondycji (i codziennych biegów) zachowali całkiem spory bojler, znam kobiety, którym brzuch po prostu nie spada. Podejrzewam, że aby „pozbyć się brzucha” lepsza jest siłownia… i dieta. Bywa, że to kwestia genetyczna i wystający brzuch po prostu z nami zostanie, czy schudniemy, czy nie.
3. „Trzeba się rozciągać”
Zdjęciami z rozciągania na ogół okraszone są zdjęcia na blogach poświęconych bieganiu. Ja się nie rozciągam, bo tego nie znoszę (rozgrzewkę ograniczam do pięciu minut marszu przed biegiem). Rozciągam się tylko po biegu, i to tylko i wyłącznie wtedy, gdy mnie coś boli. W ciągu roku biegów pięć razy w tygodniu zarobiłam tylko jedną kontuzję związaną z bieganiem … I jedną kontuzję w trakcie treningu interwałowego, przed którym się rozciągałam. Ta druga okazała się gorsza.
4. „Od biegania wcale nie rosną mięśnie”
Ta, jasne. Całe szczęście trochę zmieniło się postrzeganie kobiecego piękna i kobieta z mięśniami przestała być uważana za szczyt nieatrakcyjności. Wystarczy przejrzeć zdjęcia z dowolnego maratonu (takiego dla amatorów) albo poszukać w sieci zdjęć osób uprawiających bieganie długodystansowe zawodowo. Jeśli ktoś ma do tego skłonności i dużo trenuje, będzie wyglądał jak na obrazku z atlasu anatomii. Dotyczy to także kobiet. Sprawa jest prosta: jeśli nie chcesz mieć wielkich ud o twardości stali – nie biegaj.
5. „Od biegania poprawią ci się wszystkie parametry zdrowia (typu ciśnienie, wyniki badań krwi)”
Strony poświęcone bieganiu rzadko i nieśmiało wspominają o czymś takim, jak anemia u biegaczek. Bieganie, tak jak każdy inny intensywny wysiłek fizyczny, zwiększa zapotrzebowanie na żelazo. Wniosek: dieta jest ważna, i nie, nie możesz jeść samych jogurtów i dietetycznych płatków jeśli podchodzisz do biegania poważnie.
Bieganie może też nieźle namieszać w hormonach. Jedna z moich koleżanek, która jeszcze w liceum uprawiała sport wyczynowo, pierwszy okres dostała będąc już na studiach.
6. „Bieganie nie powoduje zwiększenia krwawienia miesiączkowego i pomaga na PMS”
Autorem tego mitu jest chyba ktoś, kto nigdy nie miał okresu (mężczyzna?). Każdy wysiłek zwiększa krwawienie. Krwawienie zwiększa też ciepły prysznic i wiele innych rzeczy. A co do PMSu … wolę się nawet nie wypowiadać 🙂
7. „Od biegania będziesz mniej zmęczona i będziesz mieć więcej energii” (autor: lekarz psychiatra)
Nie, nie i jeszcze raz nie! Człowiek ma ograniczoną ilość energii jaką może zużyć w ciągu dnia. Można oczywiście biegać zamiast chodzić losowo od strony do strony w sieci, ale energii nie przybędzie, bo niby skąd miałaby się ona brać? Z powietrza?
Jestem za to w stanie uwierzyć we wzrost energii po ćwiczeniach z Ewą Chodakowską, po pilatesie czy siłowni. Bieganie raczej odbiera siły i domaga się wyrzeczeń niż magicznie dodaje energii.
8. „Bieganie jest tanie, wszystko, co potrzebujesz to buty”
Wyznawcom tego mitu polecam wizytę w sklepie sportowym. Nawet nie chodzi o to, że każdy początkujący musi posiadać kolekcję akcesoriów, ale same buty to niezły wydatek. Nawet „buty z Lidla” nie są tanie. Co więcej, jeśli ktoś ma dziwne nietypowe stopy, koślawą postawą etc to buty mają już dość zaporową cenę. Poza tym, butów nie kupuje się raz. Trzeba je zmieniać co 1000 kilometrów (przynajmniej). Złe, zużyte buty prowadzą do kontuzji.

Co do „wystarczy ci zwykły dres” polecam godzinny bieg przy 40 stopniowym upale w bawełnianym dresie przyklejającym się do ciała, w oparach własnego wonnego potu.

Ponadto, bieganie zwiększa apetyt. Zwłaszcza na zdrowe produkty, nasze organizmy nie są głupie. Na samym jedzeniu można zbankrutować.
9. „Bieganie wpływa korzystnie na libido”
Nie bez powodu spowiednicy zalecali dorastającym chłopcom (i chyba dalej zalecają) „sport i zimne prysznice”. Nadmiar energii, napięcie, często przechodzące w napięcie seksualne dość dobrze rozładowuje sport. Rozmawiałam z paroma biegającymi osobami i myślę, że wpływ biegania na libido jest korzystny chyba tylko wtedy, gdy ktoś przez „korzystny” rozumie mentalną kastrację. Może i można dłużej i częściej… tylko nie ma się na to ochoty.
10. „Bieganie to najprostszy sport. Nie trzeba się niczego uczyć, wystarczą dobre chęci.”
To nieprawda, że niczego nie trzeba się uczyć. Trzeba się nauczyć chociażby oddychania. Zła technika stawiania stóp prowadzi do kontuzji. A i dobre chęci bez zwykłej systematyczności są niewiele warte.

Reklamy

One thought on “Dziesięć najgłupszych mitów dotyczących biegania

  1. Wbrew wszędobylskiej propagandzie również skłaniam się ku temu, by nawoływanie „trzeba się rozciągać” uznać za mit. Nie lubię tego i nie stosuję. Kilka dni rozciągania w myśl „bo trzeba” sprawiło, że pojawiły się dolegliwości, których wcześniej nie było. Minęły, gdy przestałam się rozciągać.

    Wsłuchujmy się w swój organizm – przede wszystkim.

    Pozdrawiam z Poznania 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s