O „dziennikarstwie” internetowym

Jestem i zawsze chyba byłam dość wrażliwa na słowa. Oczywiście wolę książki i „papierowe” gazety, gdzie artykuły, zanim zacznę czytać je ja, przeczytał i poprawił jakiś redaktor z choćby i bladym pojęciem o polszczyźnie. Niestety, tak się składa, że czytam wiele felietonów, artykułów i blogów w internecie. Z tym postem nosiłam się od dawna, i to nawet nie poziom języka na poziomie interpunkcji i ortografii denerwuje mnie w artykułach (choć przyznam, że zasadę mam taką, że jak widzę błąd ortograficzny – nie czytam dalej), ale mnogość idiotycznych sformułowań i wyrażeń, który duży procent autorów powiela i powiela, nie zastanawiając się nad ich znaczeniem i sensem. Kolejność będzie losowa, za co przepraszam.

Irytujące teksty z rozmaitych forów i artykułów z poradami:

  1. „Idź do dobrego lekarza”. Chyba zawsze chciałabym wierzyć że lekarz, do którego idę jest dobry, bo jak jest kiepski, to jak on skończył medycynę? Jak mam niby rozróżnić dobrego lekarza od złego? Poczytać w sieci, czy jak? Zmierzyć współczynnik „sławy”? Posłuchać znajomych? Jakie są w końcu te kryteria? Raz w swoim życiu trafiłam na lekarza-seksistę (nie było to zresztą w Polsce, i nie, nie był to nawiedzony ginekolog), który potraktował mnie jak jakąś głupią idiotkę. Uciekłam z gabinetu krzykiem (serio – przywaliłam drzwiami tak, że się zatrzęsła futryna) i zmieniłam lekarza na innego. Przyznam, że bardzo polubiłam tę nową panią. Ale ten pierwszy lekarz, mimo okropnego podejścia, intuicję diagnostyczną miał dobrą, i jak się okazało później, miał rację. Więc czy to był to dobry lekarz czy zły?

  2. „Jak najszybciej idź z tym do kardiologa/psychiatry/dermatologa/inna specjalność” – ktoś, kto to pisze nie wie chyba, jakie są kolejki i że „jak najszybciej” oznacza dla NFZetu za pół roku. I nie zorientował się również, jakie są czasem mecyje z załatwieniem skierowania od lekarza rodzinnego.

  3. „Używaj dobrych kremów”. A jakie są te niedobre? Jest jakiś dział „kremy dobre ” i „kremy niedobre” w Rossmanie? Za każdym razem jak kupuję krem, wierzę, że jest „dobry”.

  4. „Sześć porad jak schudnąć”. Gdyby schudnięcie wymagało tylko sześciu prostych porad (zazwyczaj: pij wodę, jedz mniejsze porcje, zadbaj o ruch) to nikt nie musiałby pisać (ani czytać) takich durnych artykułów. Tycie ma wiele przyczyn, genetykę, problemy z tarczycą i szereg przyczyn psychologicznych. Nie, sześć porad z onetu nie zmieni cię w tydzień ze stukilowej baby w modelkę.

  5. „Depilacja okolic bikini”. Powiedzmy szczerze, depilacja genitaliów. Depilacja włosów łonowych. Depilacja owłosienia w miejscach intymnych. Nosz kurna, ja owszem, jako kobieta, mam wzgórek łonowy i inne części ciała, które wg atlasu medycznego kobieta mieć powinna, ale „okolic bikini” nie posiadam. Więc w sumie nie wiem, co golę, jak już golę.

  6. „Używaj tylko kosmetyków/przypraw z naturalnych składników”. Muchomor sromotnikowy też jest całkowicie naturalny. Co nie czyni go przyjacielem naszej skóry. Ani, tym bardziej, stuprocentowo naturalna cykuta nie jest, zdaje się, najzdrowszą przyprawą.

  7. „Eligiusz X, socjolog, wyjaśnia”. Większość artykułów pisana jest na tej samej kanwie, i opinia eksperta wg tej kanwy musi się tam znaleźć. Zawsze mnie ciekawi, skąd się ci eksperci biorą. Owszem, warto wierzyć doświadczonemu lekarzowi, położnej, kosmetyczne czy terapeucie, ale czy pan „ekspert socjolog” posiadł jakąś wiedzę tajemną, bez której inteligentny człowiek nie wyciągnie podobnych wniosków po przejrzeniu internetu? Nie wiem dlaczego, ale to odwoływanie się do ekspertów, jakby byli jakimiś kapłanami nowej religii, wiedzonizmu albo ekspertonizmu, bardzo mnie denerwuje.

  8. „Gratka dla melomanów”. Zawsze mnie zastanawiało (chyba od wczesnego dzieciństwa) jak się definiuje melomana. Czy każdy, kto słucha muzyki to meloman? A może, by zaliczyć się do „melomanów”, trzeba być muzycznym snobem?

Irytujące teksty z działu „rozrywkowego”

  1. „Znana gwiazda X wraca po latach milczenia”. Brzmi tak dramatycznie, ale na ogół okazuje się, że sformułowanie „lata” oznacza może z trzy lata, aktywność gwiazdy X przeniosła się w tym czasie z aktorstwa do modellingu (albo odwrotnie), a gwiazda jest tak wielkiego formatu, że nic o niej nie wiem i jej powrót ani mnie ziębi ani grzeje.

  2. „Piękna romantyczna bielizna”. Zawsze myślałam, że większość rzeczy romantycznych jest niewinna i nieszkodliwa, jak powiedzmy róże, spacery w świetle księżyca, drobne gesty i prezenty, smsy wyrażające zainteresowanie, te wszystkie „misiaczki”, „skarby”, „księżniczki”. Może wychowano mnie dość po staroświecku, ale kurde bielizna może być siermiężna (jak barchanowe gacie naciągnięte prawie pod stanik), zwyczajna (jak wygodne bawełniane bokserki), seksowna (do tego chyba odnosi się słowo „romantyczna”) albo wulgarna (czasem do tego też – niestety- odnosi się słowo „romantyczna”).

  3. „Gwiazda X DOBRAŁA różowe szpilki do pomarańczowej garsonki”. Na słowo DOBRAŁA mam podobną słowną alergię jak niegdyś na UBOGACAĆ. A najgorsze jest to, że słowo to jest wyjątkowo natarczywe i pojawia się w internecie nader często, niczym jakiś słowny liszaj. Nie, gwiazda X niczego nie DOBRAŁA. Podpowiem różnym pseudodziennikarzom: gwiazda X ZAŁOŻYŁA, POKAZAŁA SIĘ W, ZDECYDOWAŁA SIĘ ZAŁOŻYĆ, różowe szpilki CIEKAWIE (źle, dobrze, brzydko) WYGLĄDAŁY, różowe szpilki PASOWAŁY. Język polski jest taki bogaty, aż żal, żeby się porządne sformułowania marnowały. Zresztą podobny odruch (chęć rzucenia w ekran czymś ciężkim) mam przy słowie STYLIZACJA. Jest to nawet nie liszaj, ale zmutowany liszaj – słowo pokraka. Mamy piękne polskie słowo „strój”. Dajmy na to, „strój gwiazdy X był wysoce kontrowersyjny”. Na bardziej teatralne stroje mówimy „kostium”. Na przykład, niusy mogłyby krzyczeć: „Gwiazda X w kontrastowym kostiumie!” Zostaje też stare dobre „ubranie”. „Czy ubranie pana X stanie się modne?”. Można więc bez liszajów DOBRANYCH do STYLIZACJI? Pewnie, że można.

  4. „Czy Aktorka Y pokazała za dużo?”, „prowokacyjne zdjęcia siatkarek – sam oceń!”. Czyli: kliknij tutaj po darmowe porno dla napalonych 14-latków.

  5. „Dramat aktorki X”. Autorzy artykułów (bo dziennikarzami bym ich nie nazwała) zazwyczaj nie zajrzeli nawet do wikipedii by sprawdzić definicję słowa „dramat”. Owszem, aktorki miewają problemy (ze zdrowiem, skórą, brakiem powodzenia zawodowego, finansami, związkami, używkami), ale czytelnicy tych bzdur często przeżywają prawdziwe dramaty – więc co mają powiedzieć i jak to nazwać?

  6. „Zdjęcia Polaka podbijają świat”. To znaczy, łże-dziennikarz widział je na reddicie albo jakiś znajomy nie-Polak wrzucił te zdjęcia na facebooka z własnej woli. Bo podbijać świat to może Angelina Jolie albo koncern Coca-Cola.

  7. „Aktorka X przerywa milczenie”. Jakby tak całkiem milczała, czy byłaby aktorką? Aktora X, może owszem, ujawnić nowe fakty ze swojego szalonego życia, ale żeby tak zaraz „przerywać milczenie”?

  8. „Modelka X w odważnej sesji”. Odważnej, czyli pornograficznej. I do tego, dość często po prostu wulgarnej. Może nie jest to hard porno, ale nie jest to już erotyka. Ogólnie, erotyka ok, ludzkie nagie ciało zawsze fascynowało artystów, ale erotyka bazuje na delikatności, pewnym niedopowiedzeniu, grze skojarzeń, wrażeniu. Pornografia jest za to dosłowna. Te odważne sesje często też. Ponadto, sesja byłaby odważna, gdyby rozebrała się, powiedzmy, Krystyna Pawłowicz, a nie ktoś, kto żyje z pozowania do zdjęć i kto pokazał już chyba wszystko, co miał do pokazania, albo i więcej.

Reklamy

One thought on “O „dziennikarstwie” internetowym

  1. Bardzo celne spostrzeżenia. Podpisuję się obiema rękoma, choć „dobieraniem” mnie zaskoczyłaś. Do tych uwag dodałabym pozdrowienie, którym, ze swoimi widzami, żegnają się dziennikarze „Wiadomości”. DOBREGO WIECZORU… Okropność. Nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Czy naprawdę nie można powiedzieć po polsku „miłego wieczoru” lub „dobrej nocy” (bo to od „dobranoc”). Nikt tych dziennikarzy nie poprawia ponieważ „dobrego dnia/wieczoru” weszło już na stałe do języka polskiego – zapewne Bralczyk powiedział, że „to naturalne zjawisko” i wszyscy pokiwali głowami.
    A! I bardzo dobrze, że nie „pochylasz się” nad problemem. Bardzo dobrze!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s