Wykopaliska

Nie mam pomysłu na tytuł więc będzie bez tytułu.

***

Motto:

W czas zmartwychwstania Boża moc

     Trafi na opór nagłych zdarzeń.

Nie wszystko stanie się w tę noc

     Według niebieskich wyobrażeń.

(Bolesław Leśmian, W czas Zmartwychwstania)

Brakuje nam mądrości,
Kochamy się w mądrościach.

(Jacek Kaczmarski, Z XVI wiecznym portretem trumiennym rozmowa)

Krzyż ma dwie belki, poprzeczną i podłużną. Ta podłużna belka, belka wertykalna to belka Bożej woli, ciągnącej do nieba, ku górze. Ta druga belka to belka ludzkiej woli, woli, która przeciwstawia się woli Boga. Patrzę na te belki, zahipnotyzowana, wciągnięta, scalona z nimi w jedną, drewnianą całość, w tę szczególną noc, gdy życie miesza się ze śmiercią.

Zebraliśmy się tutaj, w dużej uniwersyteckiej sali, by odprawiać święte misteria, my, Żydzi różnych religii, my, przybysze z różnych światów. Czy Krzyż, stojący na środku, krzyż-symbol, dwie proste belki, dotykalna fizyczność drewna. Nie znam wielkich ani pięknych słów, nie wiem, czy są w ogóle odpowiednie słowa. My, Żydzi, celebrujemy śmierć pra-archaicznego Żyda, zjednoczeni symbolem śmierci i męki. Przewodnik zgromadzenia, kapłan w ptasim ornacie, wysoki i wzniosły, prowadzi nas przez tajemnicę bólu i odkupienia, połamany głos drży.

Głód Wielkiego Piątku to wcale nie głód wynikający z obowiązkowego postu. Post postem, ale ten głód to głód relacji. To pragnienie, by chociaż w tę szczególną noc coś czuć, żeby coś poruszyło się w sercu. Żeby w tę jedną noc odkupienie miało świętą moc, którą rozumie serce. Czy zbawieni zostaniemy po prostu przez wiarę? Przez te przejścia Wielkiego Tygodnia, przez głód wielkiego piątku i przydługą ceremonię wielkiego czwartku?

Ustawiam się w kolejce, w ciszy. Podchodzę i dotykam w końcu drewnianego Krzyża. Ręka natrafia na zimne, głuche drewno, stawiają opór zakrzepłe roślinne soki. Krzyż jest pusty, prosty, dwie belki, pozioma i pionowa, wzniosły, i obojętny. Dokąd, dokąd odszedł stąd Chrystus, ciemnowłosy Bóg-człowiek o chuderlawym ciele wymęczonym postem i torturami? Czy śpi w grocie, zawinięty w całun jak w śpiwór, daleki, niezdolny sam się zbawić, czeka, aż przyjdzie ktoś potężniejszy od Niego, i powie „wstań”? A może gdzieś przy samym jądrze rzeczywistości prowadzi samotną, straszną walkę z siłami, o których istnieniu nie mamy pojęcia, bo są to siły zdolne tworzyć i niszczyć wszechświaty? Dokąd odszedł Chrystus w tę szczególną noc, gdy wszystko się spełniło, i proroctwa, i najgorsze wizje, i to, co nieuchronne. Dokąd poszedł pra-archaiczny Żyd, niezdolny odczuwać bólu, już poza rozpaczą i lękiem, i poza wszystkim tym, co ludzkie i zrozumiałe. I czy powróci, i jak, i kiedy, i po co, i czy podoła, czy wygra. A może Jego walka nie skończy się nigdy, a może wielka sobota wciąż trwa, a samotny, zmęczony Chrystus cały czas próbuje zmartwychwstać, gdzieś w ciemności, za wielki jest grzech, za wielka wina, by jakiekolwiek „wstań” wyrwało go snu?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s